Nauczyciele na „onlajnie”

Niedawno w mediach widzieliśmy piękny obrazek podziękowań służbie zdrowia za ich trud i pracę w najtrudniejszych warunkach. Podpisuję się pod tym po raz któryś życząc wytrwałości, zdrowia i szczęścia, które wydaje się być teraz jednym z czynników warunkujących przetrwanie. Z moich obserwacji wynika, że chyba jeszcze nie miałem przyjemności czytać podobnych rzeczy pod adresem nauczycieli. Być może dlatego, że nauczyciele siedzą w domu i niewielu z nas widzi jak wygląda ich praca?

Jako nauczyciel W-F mam może mniej pracy, która obecnie polega jedynie na nagrywaniu filmów z ćwiczeniami (musimy motywować zawsze, nie tylko teraz), pracach nad zmianą Przedmiotowego Systemu Oceniania, a w związku z tym konsultacjach online z innymi nauczycielami od „fikołków”. Do tego dochodzą rady pedagogiczne, wdrażanie systemów, a zanim się wdrożą odbywanie szkoleń z ich wdrażania. Kuratorium czuwa, trzeba wdrażać! Dochodzą też kontakty mailowe (lub na innych – nowych dla nas platformach) z rodzicami i uczniami, którzy – tak jak my – nie odrywają się od monitora. Także (dzięki Bogu) jestem TYLKO „wuefistą”. 🙂

Gorzej mają inni, a wśród nich wychowawcy i nauczyciele przedmiotów, z których zdaje się egzaminy. I jak to wygląda? Rano przygotowanie zajęć, a więc przeszukiwanie Internetu i ściąganie materiałów. Przygotowywanie ćwiczeń czy lekcji z muzyką/nagraniem (językowcy) albo planszami tematycznymi. To schodzi mniej więcej około 2-3 godzin. Przed rozpoczęciem zajęć trzeba oczywiście przygotować współtowarzyszy niedoli, a więc dać domownikom jakieś zajęcia czy po prostu zaszyć się w jakimś cichym kącie tak, żeby nie zwracać na siebie uwagi i tym samym utrzymać ciszę najdłużej jak się da.

Następnie wejścia na żywo po kilkanaście – kilkadziesiąt minut na klasę a raczej jej część. Zapomniałem, że na „ogarnięcie” siebie nie ma wcześniej czasu. Po kilkugodzinnych lekcjach chwila na obiad (oczywiście nad monitorem) i konsultacje z dyrekcją a później z rodzicami lub indywidualne spotkania z uczniami. W końcu mogą pojawić się pytania, na których odpowiedzi młodzi i ich opiekunowie czekają z niecierpliwością nie odchodząc od komputerów, często również pracując zdalnie. SZACUN dla Was, drodzy Rodzice!

Po konsultacjach mamy już popołudnie, a więc ciąg dalszy z innymi nauczycielami przedmiotów i wymiana poglądów, problemów i określenie planu pracy na jutro. Mamy już wieczór (zazwyczaj jest to godzina 20:00) a więc jeszcze sporo czasu żeby „liznąć” coś na kolejny dzień. Może wtedy będzie czas na przytoczone przeze mnie wcześniej poranne „ogarnianie” siebie, żeby wypaść „na żywo” powiedzmy jako-tako.

Znając zapał nauczycieli (przynajmniej tych, z którymi na co dzień mam styczność), te wieczorne przygotowania na jutro trwają do około godziny 22-23. Ile by nie trwały, to i tak kolejnego dnia rano trzeba przysiąść i przypomnieć, posegregować, pozapisywać, żeby maksymalnie skrócić uczniowi (i jego Rodzicom) czas wejścia i zwolnić komputer kolejnej osobie. Takie są odgórne wytyczne (odkrycie Ameryki, jaaaa!).

Dzień pracy zwykłego (czyli „nie onlajnowego”) nauczyciela niczym się właściwie nie różni. Zaczynamy dzień rano, kończymy późnym wieczorem a wszystkie opisane wyżej czynności wykonujemy właściwie w identyczny sposób.

Zapomniałbym dodać, że teraz – w czasie kwarantanny – lekcje internetowe odbywają się nie jednym „ciurkiem” jak w szkole, lecz z przerwami, żeby uczeń mógł wstać, przeciągnąć się, ziewnąć i chwilę zająć się czymś innym. A co w tym czasie robi nauczyciel? Przygotowuje się do kolejnego spotkania a wychodzi za potrzebą również z laptopem pod pachą.

Pisząc to nie oczekuję pokłonów czy e-poklepywania po głowie. Chciałbym, żeby do społeczeństwa dotarł prosty przekaz – robimy WSZYSTKO, by ułatwić Waszym dzieciom przejście przez ten trudny czas, zarówno teraz, jak i w zwykłej szkole. Jesteśmy dla dzieci (i Rodziców) przez całą dobę, o czym mogą świadczyć maile i telefony dzwoniące w piątek o 23:00 (mogę to udowodnić). Na wszystkie MUSIMY odpowiadać…

Piszę to by pokazać, że czasami strajkujemy nie po to, żeby poleżeć za więcej pieniędzy, bo jak widać o leżeniu nie ma mowy. Pracujemy na swoim sprzęcie, na swoich laptopach a często również przekazujemy (jako szkoła) ich nadmiar potrzebującym uczniom.

Mam nadzieję, że docenicie naszą pracę, nasz wkład w rozwój młodych pokoleń i po prostu zmienicie stosunek na bardziej przyjazny.

Jeszcze raz wyrazy uznania i podziwu dla Rodziców, którzy nie tylko pracują zdalnie, lecz również (drugim albo i trzecim okiem) muszą zerkać na uczące się dzieci mając jeszcze młodsze na kolanach. Nauczyciele to też rodzice – pomyślcie o tym zanim skomentujecie.

Życzę wszystkim wytrwałości i zdrowia (również psychicznego) i obyśmy szybko spotkali się wspólnie w szkole, za którą wreszcie chyba wszyscy tęsknią…

Paweł Rożniatowski
mgr wychowania fizycznego
Team FitKids Academy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *